Skąd się wzięły leki wspomagające pamięć?

Leki, które będziemy omawiać, trafiły w nasze ręce w różny sposób, ale w zasadzie można powiedzieć o trzech głównych drogach. Pierwsza droga to obserwacja działania różnych substancji naturalnych. Stosunkowo wiele leków działających na pamięć i intelekt to produkty pochodzenia roślinnego, bądź takie, jakie natura nam dała, bądź nieznacznie zmodyfikowane chemicznie. Dały nam je m.in. takie pasożytnicze grzyby, jak sporysz, wiecznozielone rośliny takie jak barwinek, piękne drzewa o niezmiernie starej historii miłorzęby. Leki te trafiły do nas poprzez medycynę ludową. Druga droga znajdywania leków wspomagających funkcje intelektualne to droga ściśle racjonalna. Jeżeli wiemy, jakie układy w mózgu są odpowiedzialne za pewne aspekty funkcjonowania pamięci, możemy pokusić się o znalezienie odpowiednich związków, które będą działać na ten system. Mogą to być związki wzięte wprost ze świata roślin, jak np. lecytyna z soi, mogą to być substancje powstałe w laboratorium chemicznym. Na tej drodze otrzymuje się obecnie najwięcej leków wspomagających pamięć. Kroczenie nią wymaga stałego poznawania mechanizmów neurochemicznych leżących u podłoża różnych procesów związanych z nabywaniem, składowaniem i odszukiwaniem informacji napływających do nas ze środowiska.
Wreszcie trzecia grupa leków to takie, które właściwie dostały się na listę interesujących nas związków prokognityw nych przypadkowo. Dokładna obserwacja efektów leków stosowanych w zupełnie innym celu mogła pozwolić na stwierdzenie, że ubocznym ich działaniem był korzystny wpływ na funkcje intelektualne. Tak na przykład zaczęto się interesować wpływem na pamięć fenytoiny, będącej skutecznym lekiem przeciw epilepsji. Oczywiście, kiedy już pierwsza substancja chemiczna okaże się interesująca jako potencjalny lek, chemicy natychmiast syntetyzują związki o podobnej budowie, licząc, że znajdą leki przewyższające pod względem skuteczności lub bezpieczeństwa leki już znane.